<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22O_skarbniku_i_Marcinie_M%C5%82odszym%22_%28Olkusz%29</id>
	<title>Zagłębiowskie legendy: &quot;O skarbniku i Marcinie Młodszym&quot; (Olkusz) - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22O_skarbniku_i_Marcinie_M%C5%82odszym%22_%28Olkusz%29"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22O_skarbniku_i_Marcinie_M%C5%82odszym%22_(Olkusz)&amp;action=history"/>
	<updated>2026-09-04T20:20:29Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.38.2</generator>
	<entry>
		<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22O_skarbniku_i_Marcinie_M%C5%82odszym%22_(Olkusz)&amp;diff=76410&amp;oldid=prev</id>
		<title>Dariusz JUREK: Utworzył nową stronę „Było to przy końcu XV wieku. Na terenie zwanym dzisiaj Starym Olkuszem, stał kościółek św. Jana otoczony murem obronnym i głęboką fosą, zawsze napełnioną w...”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22O_skarbniku_i_Marcinie_M%C5%82odszym%22_(Olkusz)&amp;diff=76410&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2016-11-14T14:25:06Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzył nową stronę „Było to przy końcu XV wieku. Na terenie zwanym dzisiaj Starym Olkuszem, stał kościółek św. Jana otoczony murem obronnym i głęboką fosą, zawsze napełnioną w...”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Było to przy końcu XV wieku.&lt;br /&gt;
Na terenie zwanym dzisiaj Starym Olkuszem, stał kościółek św. Jana otoczony murem obronnym i głęboką fosą, zawsze napełnioną wodą.&lt;br /&gt;
Do kościółka prowadził most zwodzony. W tym czasie zjawił się w Starym Olkuszu gwarek z zagranicy,&lt;br /&gt;
który zafrysztował place górnicze w pobliżu kościółka, a następnie otworzył kopalnię. Jak się zwał, nikt nie wiedział. Znano go tylko pod imieniem Pawła i wiedziano, że jest kawalerem.&lt;br /&gt;
Po pewnym czasie ożenił się z córką miejscowego gwarka, której na imię było Elżbieta.&lt;br /&gt;
Paweł rozszerzając swoją kopalnię, podjechał chodnikami aż pod fundamenty kościółka św. Jana, a nie zważając na to, że roboty górnicze mogą kościółkowi szkodzić i grozić ruiną, polecił robotnikom swoim bić chodnik pod kościółkiem. Robotnicy jednak odmówili.&lt;br /&gt;
Rozeźlony tą odmową Paweł, postanowił sam prowadzić dalszą robotę. Zszedł pewnego dnia w podziemia i rozpoczął kopać. Po pewnym czasie wracając na powierzchnię, zabłądził w labiryncie chodników, nie mogąc trafić do erszybu. Długo błądził tu i tam. W lampce zabrakło już oleju, głód i zmęczenie ogromnie mu dokuczały, a w dodatku przejmował go paniczny strach. W pewnej chwili osłabł zupełnie, osunął się na dno chodnika i zasnął.&lt;br /&gt;
Jak długo spał, nie wiedział. Obudziło go jakieś pukanie w caliźnie. Otworzywszy oczy, ujrzał w chodniku światełko, które zbliżało się, jakby poruszane ręką. Zerwał się ostatkiem sił i podążył w stronę światełka. '&lt;br /&gt;
Zaledwie jednak postawił kilka kroków, światełko zgasło. Paweł posłyszał kroki a następnie głos proszący o ogień do lampki. Poznał, że to jest Skarbnik. Wystraszony, podał na kilofie krzesiwo i hubkę, prosząc Skarbnika o wyprowadzenie z kopalni.&lt;br /&gt;
W odpowiedzi na to, skarbnik zarechotał śmiechem straszliwym i powiedział:&lt;br /&gt;
- Uczynię zadość twej prośbie, a w dodatku wskażę ci bogate żyły srebra, lecz pod warunkiem, że dasz mi to za 3 lata od dzisiaj, czego nie miałeś, wychodząc z domu.&lt;br /&gt;
Paweł zgodził się chętnie na tę propozycję. Skarbnik wskazał Pawłowi drogę powrotną, a przedtem jeszcze bogate żyły kruszcowe, a potem znikł w czeluściach kopalni.&lt;br /&gt;
Paweł doszedł do erbszybu i tu zemdlał. Znaleźli go robotnicy, a przyprowadziwszy do przytomności, wyciągnęli na wierzch i oznajmiając że przed kilku dniami żona powiła mu synka. Gdy Paweł usłyszał tę nowinę, przypomniał sobie żądanie Skarbnika i swoje przyrzeczenie. Przeraził się straszliwie,' a1e o swojej przygodzie i przyrzeczeniu nikomu nie mówił.&lt;br /&gt;
Tak minął rok.&lt;br /&gt;
Po krótkiej chorobie zmarła Pawłowi żona. Umierając poleciła synka opiece św. Jana.&lt;br /&gt;
Paweł korzystając ze wskazówek Skarbnika, odkrywał żyłę po żyle,&lt;br /&gt;
i parł w pracy pod kościółek. Podkopy górnicze tak zaszkodziły kościółkowi, że mury jego zaczęły się rysować i pękać. Nie pomogły perswazje i prośby gwarków oraz mieszczan, aby oszczędzał kościółek.&lt;br /&gt;
Paweł robił swoje i kpił z wszelkich przestróg.&lt;br /&gt;
Aż tu pewnego jesiennego wieczoru jakiś głos upomniał się o spełnienie przyrzeczenia, danego przez Pawła przed trzema laty. Równocześnie spostrzegł Paweł w oknie twarz Skarbnika. Przerażony Paweł przypomniał sobie, że żona jego poleciła dziecię opiece św. Jana.&lt;br /&gt;
Wiedząc, że synek jego był właśnie tym, czego nie miał w domu, gdy wyszedł na robotę i zabłądził w kopalni, postanowił ratować dziecię za pośrednictwem św. Jana. Przyszedłszy cokolwiek do przytomności, powiedział Skarbnikowi, że jeszcze nie czas, bo do trzech lat brakuje kilka godzin.&lt;br /&gt;
Skarbnik zniknął.&lt;br /&gt;
Paweł chwycił śpiące dziecię, owinął w koc i pobiegł z dzieckiem pod kościółek św. Jana. Gdy przybył na miejsce, spostrzegł z przerażeniem, że most zwodzony jest podniesiony, a tu już skarbnik nadchodził.&lt;br /&gt;
Nie namyślając się wiele, przerzucił dziecko przez fosę z okrzykiem:&lt;br /&gt;
- Święty Janie! Ratuj mojego synka!&lt;br /&gt;
Na drugi dzień robotnicy idący do pracy usłyszeli płacz pod drzwiami kościołka. Poznali Marcinka, syna Pawłowego, zaś na dnie głębokiej fosy znaleźli nieżywego już Pawła. W niedługi czas runął kościółek podkopany przez Pawła.&lt;br /&gt;
Marcinka sierotę wziął na wychowanie ówczesny pleban olkuski Melchior Porębski. Po ukończeniu szkół, został księdzem a potem profesorem Akademii Krakowskiej pod nazwiskiem Marcin z Olkusza (kroniki zwą go Młodszym).&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Dariusz JUREK</name></author>
	</entry>
</feed>