<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_%28Sosnowiec-Niwka%29</id>
	<title>Zagłębiowskie legendy: &quot;Pasterka na kopalni Maurycy&quot; (Sosnowiec-Niwka) - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_%28Sosnowiec-Niwka%29"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_(Sosnowiec-Niwka)&amp;action=history"/>
	<updated>2026-09-04T01:13:47Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.38.2</generator>
	<entry>
		<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_(Sosnowiec-Niwka)&amp;diff=76493&amp;oldid=prev</id>
		<title>Dariusz JUREK o 11:43, 16 lis 2016</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_(Sosnowiec-Niwka)&amp;diff=76493&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2016-11-16T11:43:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;table style=&quot;background-color: #fff; color: #202122;&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-marker&quot; /&gt;
				&lt;col class=&quot;diff-content&quot; /&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #202122; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;2&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #202122; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 11:43, 16 lis 2016&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot; id=&quot;mw-diff-left-l26&quot;&gt;Linia 26:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 26:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;I zaskrzypiały znów schody pochylni, ale jakoś radośniej i weselej. Tłum górników z naczelnikiem, kapłanem i trzema towarzyszami uratowanymi cudownie, mając w pośrodku bohaterskiego Mateusza. Wracał po Pasterce do domów z radosną pieśnią na ustach:&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;I zaskrzypiały znów schody pochylni, ale jakoś radośniej i weselej. Tłum górników z naczelnikiem, kapłanem i trzema towarzyszami uratowanymi cudownie, mając w pośrodku bohaterskiego Mateusza. Wracał po Pasterce do domów z radosną pieśnią na ustach:&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;- Bóg się rodzi...&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background-color: #f8f9fa; color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #eaecf0; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;- Bóg się rodzi...&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-side-deleted&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot; data-marker=&quot;+&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-side-deleted&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot; data-marker=&quot;+&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-side-deleted&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot; data-marker=&quot;+&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;[[Kategoria:Marian Kantor-Mirski|Zagłębiowskie legendy i podania]]&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-side-deleted&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot; data-marker=&quot;+&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;[[Kategoria:Zagłębiowskie legendy i podania|Sosnowiec]]&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-side-deleted&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;diff-marker&quot; data-marker=&quot;+&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;color: #202122; font-size: 88%; border-style: solid; border-width: 1px 1px 1px 4px; border-radius: 0.33em; border-color: #a3d3ff; vertical-align: top; white-space: pre-wrap;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;[[Kategoria:Legendy i podania Sosnowca|Sosnowiec]]&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Dariusz JUREK</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_(Sosnowiec-Niwka)&amp;diff=76419&amp;oldid=prev</id>
		<title>Dariusz JUREK: Utworzył nową stronę „Było to przed ponad stu laty. Na ciemnym firmamencie nieba roziskrzyły się miliardy gwiazd. Dziwnie cicha i pełna tajemnic noc, spowiła osiedla górnicze dawnej ko...”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Pasterka_na_kopalni_Maurycy%22_(Sosnowiec-Niwka)&amp;diff=76419&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2016-11-14T15:13:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzył nową stronę „Było to przed ponad stu laty. Na ciemnym firmamencie nieba roziskrzyły się miliardy gwiazd. Dziwnie cicha i pełna tajemnic noc, spowiła osiedla górnicze dawnej ko...”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Było to przed ponad stu laty. Na ciemnym firmamencie nieba roziskrzyły się miliardy gwiazd. Dziwnie cicha i pełna tajemnic noc, spowiła osiedla górnicze dawnej kopalni &amp;quot;Maurycy&amp;quot; w Niwce. Wędrowcowi, przechodzącemu przez osadę, zdawać by się mogło, że mieszkańcy jej zasnęli twardym snem, bo nigdzie najmniejszego znaku życia zauważyć się nie dało, a przecież był to dzień świętej Wigilii, dzień radości i wesela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle w tę ciszę śmiertelną wdarł się kwilący głos dzwonka kopalnianego, wzywającego górników na Pasterkę, która wyjątkowo na kopalni &amp;quot;Maurycy&amp;quot; odbywała się w podziemnej kapliczce, zbudowanej jeszcze za czasów górnictwa rządowego.&lt;br /&gt;
Zaledwie głos dzwonka przebiegł całą osadę, a już rozbłysły światłem okna domostw górniczych, a za chwilę wszystkie ścieżki zaroiły się dziwnie drgającymi ognikami, które po pewnym czasie połączyły się i utworzyły długi, kołyszący się równomiernie korowód światełek.&lt;br /&gt;
To górnicy kopalni &amp;quot;Maurycy&amp;quot; i &amp;quot;Józef' w Niwce oraz &amp;quot;Jacek&amp;quot; w Bobrku, snuli się długim łańcuchem, jakby nocne duchy oświetlając sobie drogę kagankami górniczymi. Dążyli odświętnie ubrani na miejsce swojej pracy, aby stamtąd, z wnętrza ziemi wyśpiewać światu przecudną melodię o przyjściu Zbawiciela.&lt;br /&gt;
Lecz korowód ten był jakiś przedziwnie milczący; nie słychać było ani szeptów, ani głośnej rozmowy, nie słychać też było zeszłorocznych śmiechów radosnych, nie słychać i kolędy... Wszystkie twarze obleczone smutkiem, skrzywione boleśnie, a po niektórych staczają się łzy, skrycie ronione. Na przedzie korowodu idzie stary górnik Mateusz Martela z pochyloną smutnie głową, szepcząc do siebie jakieś niezrozumiałe wyrazy.&lt;br /&gt;
Mróz skrzypi pod nogami, ale zimna nikt nie czuje, dzwonek na kopalni kwili i płacze, jakby nie w dzień wigilijny, lecz teraz nikt go nie słyszy. Wszystko dziś inaczej się dzieje jak roku zeszłego, nawet młódź górnicza milczy jak zaklęta i nie wyczynia sobie nawzajem niewinnych psot wigilijnych.&lt;br /&gt;
Korowód się zatrzymał, bo oto zaczernił się otwór pochylni schodowej. Przed otworem stoi naczelnik kopalni, a obok niego biała postać kapłana. Idący na przedzie Mateusz, zdjął z uszanowaniem czapkę z głowy, pokłonił się zwierzchnikowi, stojącemu również smutnie w ubiorze codziennym, pozdrowił go górniczym &amp;quot;Szczęść Boże? i złamanym głosem zapytał:&lt;br /&gt;
- Czy ich odkopano?&lt;br /&gt;
Nie otrzymał odpowiedzi, ale domyślił się z smutnej twarzy zwierzchnika, że odkopywanie zaginionych nie dało rezultatu. Po pewnej chwili naczelnik z księdzem zwrócili się do wylotu kopalni, a korowód zaintonowawszy Kto się w opiekę... poszedł za nimi.&lt;br /&gt;
Zaskrzypiały stopnie schodów, zadudniło w czeluści pochylni, głos&lt;br /&gt;
pieśni stłumiły ściany gardzieli tunelu-chodnika i za chwilę wąż światełek pogrążył się w podziemiach i znalazł się w kaplicy, o ścianach ciężkich, połyskująco szarych, - ot tak szarych jak dola górnicza, jak jego całe życie. Na skromnym ołtarzyku widniał posąg św. Barburki, a obok urządzony &amp;quot;żłóbek&amp;quot;.&lt;br /&gt;
Przed tym to ołtarzem stanął sługa Boży a z ust jego popłynęła&lt;br /&gt;
radosna wieść Christus natus est? Gloria in excelsis... i przebijając mroczne głębie, odbijała się długo niemilknącym echem o czarne ściany i stropy kopalniane, łamała się o podpory drewniane i biegła hen, aż po filary. Z piersi braci górniczej buchnęła żwawo chórem kolęda ?Anioł pasterzom mówił?, a potem ?Lulajże lulaj?. Karne skupienie opanowało wszystkich, dusze na moment rozradowały się, łza błysnęła w oku jak gwiazda betlejemska z rozrzewnienia.&lt;br /&gt;
Po skończonej kolędzie wszyscy oglądnęli się za Mateuszem, który przecież klęczał od samego początku Pasterki przy żłóbku Bożej Dzieciny, modląc się żarliwie. W tej chwili go nie było. Zmartwiał tłum górników z trwogi. Wiedział, dokąd się udał Mateusz. Wszak jeszcze wczoraj mówił on, że źle szuka się zasypanych towarzyszów, którzy już trzy dni pozostają odcięci od świata. Zrozumiał i naczelnik trwogę górników, bo szepnąwszy kilka słów do księdza, skinął na trzech doświadczonych i starych górników, odchodząc w stronę poprzecznego &amp;quot;ganku&amp;quot;.&lt;br /&gt;
A Mateusz? Ten z natchnienia Bożej Dzieciny poszedł starymi chodnikami w gardziel światów podziemnych, gdzie czaiła się wieczna, nieprzebyta ciemność, żarłocznie chłonąca w sobie podpory stropu jak stugębny smok. Nie przestraszała go czeluść złowroga i tajemniczo szumiąca cisza zamarłych z dawna chodników, nie przestraszały go trzaski pękającego stropu i spadające odłamki skał, on dążył na ratunek zasypanym towarzyszom, lecz inną drogą, którą mu wskazał Bóg-Dziecię, gdy modlił się u Jego żłóbka.&lt;br /&gt;
Wyszedł z kaplicy z mocną wiarą, że odnajdzie żywych lub umarłych, ale oto siły go opuszczają, coś chwyta za gardło i dusi, jakiś półsen go ogarnia, jakieś nieznane moce, jakieś potworne mary otaczają go dookoła, szczerząc swoje paszcze, ziejące tylko nieszczęściem i chłodem, mrożące krew w żyłach. Nie wiedział co się z nim dzieje. Niby nie spał, a przecież dalekim był od rzeczywistości, od życia. Zaczął się mocować z sobą, powtarzał sobie z uporem, że przecież z rozkazu Bożej Dzieciny przyszedł tutaj, aby ratować zasypanych towarzyszów.&lt;br /&gt;
W tym zmaganiu się, przez pół otwarte oczy, widzi rozstępujące się ściany chodnika widzi wyłaniającą się groźną postać Skarbnika, otoczonego gromadą gnomów i duchów kopalnianych z kilofami na ramieniu i z błyszczącymi gwiazdkami nad czołem, które świeciły jak drobne lampki górnicze.&lt;br /&gt;
Później zobaczył ognie buchające ż otworów i szczelin ścian, korowód ludzi olbrzymów, którzy wkoło gromadzili się przy Skarbniku. Wreszcie ucichło wszystko, a Mateusz usłyszał potężny głos króla podziemi Skarbnika:&lt;br /&gt;
- Iżeś posłuchał głosu sumienia, iżeś nie bacząc na straszne niebezpieczeństwo, szedł na ratunek towarzyszom zasypanym, iżeś przez całą Pasterkę modlił się o ocalenie kolegów, - wyjdziesz stąd cały i zdrów, lecz nie sam. Patrz! tam za tym &amp;quot;bąklem&amp;quot; jest wejście wąskie do miejsca gdzie twoi towarzysze za parę godzin zakończyliby żywot Idź! Spiesz się, bo czasu niewiele pozostaje zasypanym.&lt;br /&gt;
Kończąc te słowa znikł Skarbnik, a z nim cały jego dwór. Ocknął się stary górnik Mateusz, chwycił w drżące dłonie lampkę i pobiegł we wskazanym kierunku. Już minął toń &amp;quot;bąkla&amp;quot;, gdy wtem straszny trzask, łomot i huk zapełnił opuszczony chodnik. Runął strop jego, rozstąpiła się boczna ściana, sypiąc gruzem i rumowiskiem z poza których wyłoniła się postać anioła skrzydlatego, nucącego Gloria in excelsis Jeszcze jeden krok, jeszcze jeden wysiłek i Mateusz zlany potem, okrwawiony, pokaleczony, dopadł do omdlałych towarzyszów, którzy leżąc na spodzie filaru tylko dlatego ocaleli, że belki stropu padając, oparły się ukosem o ścianę, tworząc rodzaj dachu nad nieszczęśliwcami.&lt;br /&gt;
Ostatnim wysiłkiem wyciągnął z kieszeni blaszankę z jakimś napojem, który sobie przygotował na tę &amp;quot;podróż;' jeszcze w domu przed Pasterką, wlał w usta trzem towarzyszom po kilka kropel i omdlał z wyczerpania. Po odzyskaniu przytomności, rozradował się wielce, bo zobaczył drogich kolegów już siedzących, choć strasznie zmizerowanych.&lt;br /&gt;
W tej chwili znów zatrzęsły się podziemia, znów powtórzył się potężny trzask i huk, a Mateusz przy bladym świetle swej lampki widzi, że &amp;quot;calizna&amp;quot; boczna rozchyla się, a w otworze jej ukazuje się odblask dalekiego, mdławego światła. Zerwał się na równe nogi, runął w ten ciemny otwór, a nie mogąc z wysiłku nadmiernego biec dalej, usiadł na kupie gruzów i ostatnim tchem zaintonował Gloria in excelsis Deo...&lt;br /&gt;
Co się później działo, stary Mateusz nie mógł powiedzieć. Gdy się przebudził, zobaczył znów ołtarzyk z św. Barburką, obok żłóbek z Bożą Dzieciną a przy nim trzech uratowanych towarzyszów klęczących, i tłum górników, i księdza w bieli, i naczelnika, któremu po twarzy płynęły strumienie łez z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I zaskrzypiały znów schody pochylni, ale jakoś radośniej i weselej. Tłum górników z naczelnikiem, kapłanem i trzema towarzyszami uratowanymi cudownie, mając w pośrodku bohaterskiego Mateusza. Wracał po Pasterce do domów z radosną pieśnią na ustach:&lt;br /&gt;
- Bóg się rodzi...&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Dariusz JUREK</name></author>
	</entry>
</feed>