<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22Srebrne_dzwony%22_%28%C5%BBarki%29</id>
	<title>Zagłębiowskie legendy: &quot;Srebrne dzwony&quot; (Żarki) - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy%3A_%22Srebrne_dzwony%22_%28%C5%BBarki%29"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Srebrne_dzwony%22_(%C5%BBarki)&amp;action=history"/>
	<updated>2026-09-04T20:19:04Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.38.2</generator>
	<entry>
		<id>https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Srebrne_dzwony%22_(%C5%BBarki)&amp;diff=76443&amp;oldid=prev</id>
		<title>Dariusz JUREK: Utworzył nową stronę „Po pożarze, który strawił Stare Żarki w 1664 roku, kościółek św. Stanisława stał w częściowej ruinie jeszcze dość długo na wzgórzu, a z wieży jego strz...”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.zaglebie.pl/index.php?title=Zag%C5%82%C4%99biowskie_legendy:_%22Srebrne_dzwony%22_(%C5%BBarki)&amp;diff=76443&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2016-11-16T10:03:04Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzył nową stronę „Po pożarze, który strawił Stare Żarki w 1664 roku, kościółek św. Stanisława stał w częściowej ruinie jeszcze dość długo na wzgórzu, a z wieży jego strz...”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Po pożarze, który strawił Stare Żarki w 1664 roku, kościółek św. Stanisława stał w częściowej ruinie jeszcze dość długo na wzgórzu, a z wieży jego strzelistej rozbrzmiewał nieraz przepiękny głos srebrnych dzwonów. Największy zwał się &amp;quot;Stanisław&amp;quot;, średni &amp;quot;Wojciech&amp;quot;, zaś mały nosił imię &amp;quot;Maria&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to w czasie najazdu szwedzkiego. Gdy Szwedzi, co siedzieli już na Pilicy i Ogrodzieńcu, dowiedzieli się o srebrnych dzwonach w kościele żarkowskim, postanowili je wykraść. Dowiedzieli się jednak o tym mieszkańcy Żarek, którzy stale myśleli o odbudowaniu kościółka. Rada w radę i postanowiono dzwony ukryć.&lt;br /&gt;
Sprawę oddano w ręce czterech mieszczan. Ci nie namyślając się wiele, uradzili dzwony w najbliższą noc wywieźć do lasu, co widniał w stronie południowej i tam zatopić je w jeziorze, co leżało przy ścieżce prowadzącej do Myszkowa. Ślady owego jeziora w postaci niewielkiego stawu widniały jeszcze dawniej w lasach między Jaworznikiem, a tak zwaną Helenówką.&lt;br /&gt;
Gdy nastała noc, gdy miasto usnęło czterech spiskowców przygotowawszy uprzednio wóz, podciągnęło go pod wieżę. Przed rozpoczęciem pracy najstarszy ze sprzysiężonych, przyklęknąwszy przed dzwonami, przywarł wargami do zimnego spiżu, a potem położywszy twarde, spracowane dłonie na dzwonie największym, kazał uczynić to samo trzem współtowarzyszom i odebrał od nich przysięgę, na prędce przez siebie ułożoną, że nie zdradzą tajemnicy.&lt;br /&gt;
Po uroczystej przysiędze, spuszczono dzwony z wieży, złożono je z wielkim trudem na wóz, który następnie pociągnęło w stronę lasu ośm rąk, wśród stłumionego łkania. Za miastem zaprzągnięto do wozu woły, przygotowane na łączce z wieczora.&lt;br /&gt;
Po godzinnej podróży, zatrzymano się nad jeziorem. Wśród serdecznego płaczu ściągnięto najpierw z wozu &amp;quot;Stanisława&amp;quot;, a umieściwszy go na pochyłej tarcicy modrzewiowej, zsunięto go w otchłań spokojnego jeziora.&lt;br /&gt;
Zabulgotała woda, wyprysły wokół z tafli jeziora fontanny kropel, obryzgując czterech &amp;quot;grabarzy dzwonów&amp;quot;.&lt;br /&gt;
Po lesie rozszedł się gorący szept...&lt;br /&gt;
- Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności, tylekroć bądź pochwalony...&lt;br /&gt;
Za chwilę chybnął się po tarcicy mniejszy&amp;quot; Wojciech&amp;quot;, a gdy przyszła kolej na &amp;quot;Marię&amp;quot;, miesiączek wychynął się z za chmury i oblał uznojone trudem czoła mieszczan tysiącem barw, które migotały w rzęsistych łzach, płynących po bruzdach ich twarzy. Ucałowali kolejno zimne czoło ostatniego dzwonu, powtórzyli przysięgę i &amp;quot;Maria&amp;quot; pogrążyła się w odmętach.&lt;br /&gt;
Zaledwie ukończyli robotę, a tu zadudniła ziemia pod kopytami końskimi od strony Włodowic. To nadjeżdżali Szwedzi po dzwony. Wystraszeni mieszczanie rzucili się do ucieczki, lecz w tym momencie wszyscy posłyszeli bicie dzwonów, wydobywające się z jeziora, a to bicie było tak rozgłośne, że ściągnęło bandę szwedzką nad jego brzegi.&lt;br /&gt;
Stali Szwedzi długo wielce zdumieni, a gdy jeszcze woda na jeziorze zaczęła się burzyć, gdy bicie dzwonów coraz to się wzmagało, przestraszeni knechci z okrzykiem &amp;quot;czary&amp;quot;, nawrócili konie i w panicznym strachu odjechali z powrotem.&lt;br /&gt;
Od tego czasu dzwony żarkowskiego kościółka, leżą spokojnie na dnie jeziora, ponoć czasem słychać ich głos, dobywający się z otchłani.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Dariusz JUREK</name></author>
	</entry>
</feed>